Layout by Raion

czwartek, 30 kwietnia 2015

Prolog

  Jechała konno przez piętnaście dni, aby znaleźć się w tym miejscu. Stała przed tajemniczymi drzwiami, wbudowanymi w górę. Odważyła się zapukać, nikt nie otwierał. Powtórzyła czynność, a po chwili drzwi się uchyliły. Poczuła jakby dusza przeszła przez jej ciało.
-Czego chcesz? Wiesz kim jesteśmy? -zapytał kobiecy głos, Catelyn nie widziała swojego rozmówcy, wpatrywała się tylko w drzwi z kamienia.
-Chce zostać zabójcą, muszę kogoś pomścić -odpowiedziała pewna siebie, a jako odpowiedź usłyszała śmiech. -Co cię tak bawi? Chyba tutaj jesteście, aby pomagać takim jak ja -tajemnicza kobieta milczała, dopiero po chwili odpowiedziała:
-Nie przyjmujemy tutaj byle kogo, szkolimy ludzi, którzy udowodnili nam, że tu pasują -Catelyn nie wiedziała co począć. -Zróbmy tak, udaj się do małej wioski zwanej Kiran i ukradnij miecz kowalowej, nie jest to zwykły miecz, otóż posiadał go Gabrielle, a ona go ukradła! Nie ważne! Przynieś miecz, jeśli przeżyjesz wpuszczę cię, a jak zginiesz to, no cóż będę wiedziała, że się tu nie nadajesz -dziewczyna ujrzała ciemnoskórą rękę, wyłaniającą się zza drzwi, kobieta wyrzuciła mapę, a w następnej sekundzie drzwi się zamknęły...
  Catelyn ujarzmiła swojego konia i spoglądając na mapę wyruszyła w stronę wioski, okazało się, że nie jest ona wcale daleko. Po godzinie jazdy dotarła na miejsce. Jej oczy nie ujrzały więcej budynków niż dziesięć. Przywiązała rumaka sznurem do drzewa, przy którym trawa była najbardziej zielona i ruszyła w stronę gospody. W środku panował spokój, było potulnie, aczkolwiek mężczyzna, który stał za ladą nie wydawał się miły.
-Witam...-nie zdążyła dokończyć zdania, ponieważ gospodarz jej przerwał:
-Dziesięć dorów* za wynajęcie pokoju na noc, dwadzieścia za nockę plus kąpiel -burknął. Catelyn złapała swoje tłuste, brązowe włosy i powąchała.
-Kąpiel i ciepłe łóżko poproszę -sięgnęła po mieszek ze złotem i wyłożyła dwadzieścia dorów. Mężczyzna sięgnął po swoją zapłatę i wręczył dziewczynie klucz. Cat nie został nawet grosz, teraz już na pewno musiała ukraść ten miecz i zanieść go do zabójców.
-Kąpiel możesz wziąć w każdej chwili, tylko przyjdź po klucz do łaźni -powiedział z pogardą i usiadł. -Twój pokój ma numer dwa, jest o tam -wskazał palcem. Catelyn tylko przytaknęła i wyszła z gospody, miała zamiar wrócić tam, aby się przespać, ale najpierw miała ważniejsze sprawy na głowie niż sen.
  Przechadzając się po wiosce, zdała sobie sprawę, że ma ona tylko jedną uliczkę. Niestety nie miała teraz humoru do dalszego szukania szczegółów, można by powiedzieć, że teraz walczy o przetrwanie, musi tylko znaleźć ten cholerny miecz. Usłyszała stukanie młotka o metal, więc wszystko co przyszło jej do głowy to tylko "kowalowa".
-Dzień dobry -przywitała się promieniście z kobietą, którą miała zaraz okraść, była ona wychudzona, a jej blond włosy były rozczochrane.
-Nie taki dobry -parsknęła. Catelyn zaczęła zadawać sobie pytanie, czy każdy tutaj jest taki wredny.-Czegoś potrzebujesz? -zapytała.
-No więc, słyszałam, że posiada pani miecz Gabrielle... -jąkała się. -Według mnie jest on wyjątkowy i chciałabym go zobaczyć -powiedziała niepewnie.
-Skąd o nim wiesz!? -podniosła głos, prawie wrzeszczała. -Te szczury cie wysłały!? Spadaj zanim ten młotek zagłębi się w twojej czaszce! -warknęła, jej groźby wystraszyły dziewczynę.
-Naprawdę potrzebuje tego... -Catelyn nie zdołała dokończyć zdania, gdyż kowalowa ją spoliczkowała. Cat jęknęła i łza spłynęła jej po policzku, po czym uciekła.
  Siedziała skulona pod gospodą, w której miała przenocować. Deszcz zmoczył jej włosy, było jej zimno i chyba gorzej być nie mogło. Była skazana na samą siebie, nikt nie mógł jej pomóc, a przecież obiecywała sobie, że zemści się za swoją rodzinę. Usłyszała czyjeś kroki, podniosła głowę i ujrzała chłopaka, który był w tym samym wieku co Cat, tak przynajmniej się jej wydawało.
-Widziałem wcześniej twoją rozmowę z tym babsztylem -zaśmiał się. -Dość ostro poszło... -przerwał na chwilę. -Też jesteś po miecz Gabrielle? -zapytał niepewnie. Catelyn przyglądała się jego dużym, piwnym oczom i stwierdziła, że są ładne. Jego brązowe włosy też były przemoczone przez deszcz. Dziewczyna postanowiła milczeć. -Wiem, że jesteś, słyszałem wszystko, zrobimy to razem i dołączymy do zabójców, zgoda? - był bardzo gadatliwy i nie wiadomo dlaczego, ale wydawało się dziewczynie, że jest mądry. Wystawił do niej rękę, której się złapała i ruszyli razem obmyślić plan...


======================

No to mamy prolog!
Chce powiedzieć, że rozdział I będzie miał miejsce 2 lata po tym wydarzeniu opisanym w prologu.od razu mówię, że komentarze typu "głupie" itp. będą usuwane, a komentarze typu "głupie, ponieważ [tutaj powód]" przyjmuję bardzo chętnie.
*Dor - waluta w Melodianie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz